Te historie napisało życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (1)
Udało mi się dotrzeć do wspomnień kapitana Wehrmachtu, zastępcy komendanta Brzegu Maxa Pietruszki. Opisuje w nich on z dużą dokładnością tragiczne zajścia, jakie miały miejsce w Brzegu na przełomie stycznia i lutego pamiętnego roku 1945. W pięciu odcinkach zaprezentuję ich fragmenty. Dziś pierwszy z nich...

Fot. Północna pierzeja brzeskiego Rynku,  stan z początku 1945r.

 Opuściwszy po udanej operacji, pod koniec sierpnia 1944r., lazaret, trafiłem do obozu szkoleniowego dla powracających do zdrowia oficerów w Jeseniku. W tej pięknej okolicy, zakwaterowany w sanatorium, z niezłym, jak na owe czasy, wiktem, mógłbym spędzić, mimo ciężkiej i regularnej służby, która udowodnić nam miała, że wciąż jesteśmy żołnierzami, nawet kilka tygodni.

Powołanie na stanowisko

Niepokój wkradł się w nasze szeregi wraz z pojawieniem się„Heldengreifkommanda” (tzw. „łowców bohaterów”). Na froncie oraz w innych jednostkach ciągle brakowało bowiem wysokich rangą żołnierzy. 10. września nowo utworzona komórka organizacyjna „Kommandant Brzeg” zgłosiła zapotrzebowanie na dwóch starszych, nie nadających się już do walki oficerów. Tam też zostałem przydzielony.

11. września, popołudniem, trafiliśmy do Brzegu. Zajęliśmy kwatery w hotelu„Goldenes Lamm” („Złoty baranek” – na rogu Rynku i ulicy Garbarskiej) i zameldowaliśmy się u komendanta miasta - pułkownika K. Przydzielono mi funkcję adiutanta.

Oczekiwano nas w Brzegu z wielką niecierpliwością, gdyż w jak najszybszym czasie powstać tam miała wcześniej wspomniana przeze mnie komórka. Ucieszony, że nie przyjdzie mi bynajmniej przeżywać rosyjskiej zimy, nie spodziewałem się ogromu pracy i odpowiedzialności, jakie na mnie miały już wkrótce spaść. Na początku miałem do dyspozycji wyłącznie 3 puste pomieszczenia. Poza tym nie było niczego – ani ołówka, ani papieru – brakowało wszystkiego. Należało więc zadbać o meble i przybory do pisania, przydzielić żołnierzy, zatrudnić personel biurowy, i wreszcie zorganizować kwatery. Często miałem wrażenie, że pełnię rolę dziewczyny do wszystkiego. Z wdzięcznością jednak wciąż wspominam okazaną mi przez mieszkańców Brzegu oraz urzędy miejskie przychylność i pomoc, bez której uporanie się z postawionym przede mną zadaniem i terminowością jego wykonania byłoby niemożliwe.

Obowiązki

Nasza jednostka „Kommandant Brieg” miała za zadanie, zaplanować rozmieszczenie umocnień na terenach położonych na wschód od Odry, na obszarze od Skorogoszczy po Oławę oraz nadzorować rozbudowę pozycji obronnych zatwierdzonych przez komendanturę forteczną Wrocław. Już w pierwszych dniach mojego urzędowania wizytowałem wszystkie pozycje, gdyż późniejsza służba wewnętrzna nie dawała mi na to czasu. To, że na wyższych szczeblach dowodzenia z całą powagą wierzono w to, że te marne okopy zatrzymają radziecką nawałnicę, było dla mnie nie do pojęcia, na co też pozwoliłem sobie zwrócić uwagę komendantowi. Przepływająca przez Brzeg wąska Odra nie mogła stanowić dla Rosjan żadnej poważnej przeszkody, zwłaszcza, że wcześniej zdołali przeprawić się przez znacznie większe rzeki – Wołgę, Dniepr czy Dniestr.

W międzyczasie na moim biurku gromadził się stos pracy. Codziennie trafiały nań, dostarczane przez kuriera z Wrocławia, liczne rozkazy, które często po kilku dniach były odwoływane bądź też zmieniane. Moim zadaniem było opracowywanie ich i przechowywanie. Większość z poleceń miała status tajnych, więc, nie daj Boże, by któreś z nich zaginęło lub dostało się w niepowołane ręce! Oznaczałoby to dla mnie wojenny sąd, a co za tym idzie niechybną śmierć.

Wkrótce nadeszły Święta Bożego Narodzenia, które dane nam było spędzić w skromnych warunkach. W Wigilię pojechałem w charakterze kuriera do Wrocławia, co pozwoliło mi nieznacznie zboczyć z trasy i odwiedzić rodzinną Trzebnicę. Oczywiście nie zdawałem sobie wtedy nawet sprawy, mimo świadomości powagi sytuacji, że po raz ostatni widzę swoje kochane miasto i swoich kochanych rodziców.

Cdn.

wtorek, 01 stycznia 2008, hiberni

Polecane wpisy

  • Porucznik z Kamionki

    Urodził się 20 kwietnia 1925r. w Kamionce, wsi w obwodzie grodzieńskim. Wtedy tereny te należały jeszcze do II Rzeczypospolitej (dziś w granicach Białorusi). Gd

  • Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (5)

    Gromadziliśmy się przy Bahnhofsstrasse (ul. Armii Krajowej). Pomagałem przy porządkowaniu kolumny, za co jedna z rosyjskich kombatantek serdecznie poklepała mni

  • Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (4)

    W celu znalezienia jakiegoś wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji zaproponowałem oficerom zwołanie narady w bunkrze i określenie najlepszego miejsca, w którym ud

Stronę monitoruje stat24