Te historie napisało życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (2)
W pierwszych dniach stycznia 1945 r. nasza komendantura, która w międzyczasie znacznie się rozrosła, musiała przenieść się z powodu braku miejsca, z wcześniej przydzielonych 3 pomieszczeń w czerwonych koszarach do zwolnionego budynku urzędu płatniczego mieszczącego się przy Sedanstrasse (ul. Grunwaldzka).

 

Fot. Na rogu ulicy Wojska Polskiego

Tymczasem sytuacja stawała się z dnia na dzień coraz bardziej krytyczna. Kto miał otwarte oczy, widział już nadchodzące nieszczęście. Ciągnące z wiosek położonych na wschód od Brzegu karawany wozów uwidaczniały grozę tamtych mroźnych dni.

Załoga

W połowie stycznia wysłano zapasowy oddział piechoty w okolice Namysłowa. Do obrony Brzegu pozostały jedynie: kompanie piechoty złożone z rannych oraz dwa bataliony saperów – jeden niemiecki i jeden węgierski. Z żołnierzy urlopowiczów, którzy przebywali wówczas w okolicach Brzegu bądź też mieli przesiadkę w podróży na wschód na miejskim dworcu, oraz formacji policyjnych utworzono dodatkowe jednostki obronne. Brzeską załogę, liczącą w sumie 6000 żołnierzy, dopełniał utworzony 19. stycznia batalion Volkssturmu złożony z często chorych, nie nadających się do walki mężczyzn oraz młodocianych (przeważnie jednak dzieci) z Hitlerjugend.

Uzbrojenie było złe, a umundurowanie nieodpowiednie, zwłaszcza dla jednostki Volkssturmu w tamtą mroźną porę. Artyleria nie miała odpowiedniej siły rażenia, a ponadto wkrótce zabrakło dla niej amunicji. Brakowało również narzędzi do tworzenia okopów. Na szczęście jednak odkryto niezgłoszony wcześniej magazyn z tysiącami sztuk tego cennego sprzętu. Jedynym pocieszeniem dla nas było to, że mieliśmy bardzo dużą ilość żywności, która spokojnie wystarczyłaby na wielomiesięczne oblężenie miasta.

Wszyscy bez wyjątku, żołnierze Wehrmachtu czy ludność cywilna, przejawiali wolę ratowania ojczyzny. Lecz niestety nie były to żadne zaprawione w bojach oddziały, które mogłyby zatrzymać radziecką nawałnicę. Gdzie podziały się jednostki - pytałem siebie samego - które zgodnie z rozkazami, powracając z walk na wschodzie, miały obsadzić zbudowane z tak wielkim trudem pozycje? Czyżby te wszystkie okopy, stanowiska, zapory przeciwpancerne zostały zbudowane nadaremno? Przecież nawet najlepiej wyposażona twierdza bez odpowiedniej obsady pozostaje bezużyteczna!

Pojawienie się wroga

Pojedynczo przybywali z linii frontu żołnierze z coraz bardziej niepokojącymi wiadomościami. Byłem wtedy dniem i nocą wzywany do telefonu. Komenda twierdzy Wrocław meldowała, że w pobliżu Kluczborka pojawiły się pierwsze radzieckie czołgi. Było to dla mnie nie do pojęcia. Wkrótce potem zajęli Rosjanie i nasze pozycje.

W międzyczasie nasza jednostka otrzymała honorowy tytuł „Kampfkommandantur” (komendantury bojowej). Na przedpolach naszych pozycji zniszczono rosyjski wóz rozpoznawczy. Przy znajdującym się w nim martwym oficerze znaleziono mapkę Śląska z naniesionym opisem. Czerwoną linią zaznaczono na niej planowany przemarsz wojsk radzieckich, który przeciąć miał Odrę w okolicach Lipek. Faktem jest, że jeszcze podczas szkoleń w czasach pokoju, brzeskie oddziały przyjmować musiały, że nieprzyjaciel w tym miejscu właśnie będzie forsował Odrę. Gęsty Las Odrzański, który sięgał samych brzegów rzeki gwarantował bowiem znakomitą osłonę, a porastające go drzewa zapewniały materiał budulcowy do wykonania przeprawy mostowej. Teraz Rosjanie dodatkowo mieli jeszcze ułatwione zadanie – na miejscu leżało mnóstwo obrobionych pni, które posłużyć miały do budowy umocnień. Nic więc dziwnego, że udało im się natychmiast po zdobyciu przyczółka przedostać na drugą stronę rzeki. Zadanie ułatwiła im ponadto decyzja dowództwa taktycznego, które właśnie ten istotny odcinek obsadziło jednostką sformowaną z pracowników biurowych i urzędników komendantury lotnictwa wojskowego.

W taki oto sposób nieprzyjaciel zbudował w rejonie Lipek, w nocy z 23. na 24. stycznia 1945 r., solidną przeprawę mostową przez Odrę, która umożliwiła również przeprawę ciężkiego sprzętu. Naszym saperom udało się jednak wysadzić ten most w powietrze (zrobili to spławiając ku niemu łódź wypełnioną materiałami wybuchowymi). Nie trwało jednak długo aż Rosjanie uporali się z odbudową przeprawy.

Cdn.

sobota, 12 stycznia 2008, hiberni

Polecane wpisy

  • Porucznik z Kamionki

    Urodził się 20 kwietnia 1925r. w Kamionce, wsi w obwodzie grodzieńskim. Wtedy tereny te należały jeszcze do II Rzeczypospolitej (dziś w granicach Białorusi). Gd

  • Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (5)

    Gromadziliśmy się przy Bahnhofsstrasse (ul. Armii Krajowej). Pomagałem przy porządkowaniu kolumny, za co jedna z rosyjskich kombatantek serdecznie poklepała mni

  • Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (4)

    W celu znalezienia jakiegoś wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji zaproponowałem oficerom zwołanie narady w bunkrze i określenie najlepszego miejsca, w którym ud

Stronę monitoruje stat24