Te historie napisało życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (4)
W celu znalezienia jakiegoś wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji zaproponowałem oficerom zwołanie narady w bunkrze i określenie najlepszego miejsca, w którym udałoby się nam przebić i tym samym wydostać z oblężonego Brzegu. W bunkrze zastałem starego pułkownika Reimanna oraz 2 majorów. Nasze położenie było beznadziejne. Zgodnie z rozkazem zwinięto wszystkie zewnętrzne placówki i nieprzyjaciel ze wszystkich stron napływał do miasta, panując bronią nad ulicami. Przy odległej od bunkra zaledwie o kilkaset metrów kawiarni Rosjanie ustawili karabin maszynowy, który bez problemu mógłby dokonać istnej masakry na zatłoczonej Feldstrassse (ul. Jana Pawła II).

Fot. Na rogu ulicy Jabłkowej

Ultimatum

W trakcie narady usłyszeliśmy w sąsiednim pomieszczeniu głos odczytującego coś mężczyzny. To porucznik policji, poprzedniego dnia wzięty do niewoli, nie zastawszy już pułkownika, przedstawiał właśnie ultimatum, z którym przysłali go Rosjanie. Kiedy zwróciłem mu uwagę na niestosowność tego występku, pojawiło się jeszcze 5 podobnych odezw, które wróg przekazał innym żołnierzom. W ultimatum uwidaczniano nam rosyjską przewagę. Nieprzyjaciel obiecywał nam, mężnie broniącym Brzegu, dobre traktowanie i wyżywienie. Każdy miał mieć prawo do własności prywatnej. Odznaczenia także miały pozostać w naszych rękach, oficerowie dodatkowo mogli zachować broń białą. Zapewniano nam dobrą opiekę nad rannymi oraz co najważniejsze – 4 tygodnie po zakończeniu działań wojennych mieliśmy zostać zwolnieni do domów. Nie mogliśmy jeszcze wtedy przypuszczać, że Rosjanie nie dotrzymają żadnego z tych zapewnień.

Do godz. 10:00 rosyjskiego czasu (8:00 niemieckiego), miasto miało zostać poddane, w przeciwnym razie zapowiadano otwarcie ognia na pozostały w naszym władaniu mały skrawek miasta. Postawienie jakichkolwiek żądań z naszej strony nie było możliwe, tym bardziej, że nie przysłano do nas żadnego negocjatora.

Po 14 dniach oblężenia mogliśmy sobie dostatecznie dokładnie wyobrazić, co oznaczałoby urzeczywistnienie groźby dalszego ostrzału. Na znajdujących się przy Feldstrasse (ul. Jana Pawła II) samochodach leżało 600 bezbronnych rannych, w tym wielu ciężko okaleczonych. W razie otwarcia przez Rosjan ognia przeniesienie tych biedaków do piwnicy willi Neugebauera, która i tak nie zapewniała pełnego bezpieczeństwa, byłoby niemożliwe. Poza tym dalszy opór naszej załogi przeciwko miażdżącej sile wroga byłby możliwy jedynie jeszcze przez kilka następnych godzin. Nie byłoby bezsensownym bronić miasta w sytuacji, kiedy i tak na wyższym szczeblu dowodzenia wcześniej zarządzono już jego opuszczenie?

Szaleniec

Kiedy tak rozważano powyższe aspekty, w bunkrze zjawił się zastępca Kreisleitera (kierownika powiatu) Freckmann; Kreisleiter Werlitz przebywał w momencie zamknięcia pierścienia wokół Brzegu służbowo po za nim i nie mógł już „ku swemu wielkiemu żalowi” powrócić – biedaczek!

Kiedy Freckmann usłyszał decyzję o poddaniu miasta, zwrócił się z takimi oto słowy do pułkownika Reimanna: „Panie pułkowniku, jeśli nie potrafi pan obronić miasta, ja to zrobię.” Oburzeni tym oświadczeniem uczestnicy narady przywołali go natychmiast do porządku. Wyjaśniłem mu otwarcie, że nie ma bladego pojęcia o aktualnej sytuacji i że, zgodnie z otrzymanymi meldunkami, Rosjanie zajęli większą część miasta. Na te słowa odwrócił się piętą i chwiejnym krokiem opuścił bunkier – widać nie był zbyt trzeźwy. Czy prawdą jest, jakoby się miał później zastrzelić, nie jestem w stanie potwierdzić.

Kapitulacja

Zgodnie z zaleceniami do obrad dopuszczono jeszcze kilku podoficerów, żołnierzy i członków Volkssturmu. Wszyscy zgodnie zagłosowali za poddaniem miasta na podstawie ultimatum. Szybko sporządzono pismo do rosyjskiego dowództwa. Jednak ani pułkownik Reimann, ani żaden z dwóch majorów nie chciał go podpisać twierdząc, że powinien zrobić to jako adiutant dowództwa sam Max Pietruszka. Z ciężkim sercem zdecydowałem się na to. Nie było zresztą innego wyjścia. Tylko w ten sposób można było zapobiec wielkiemu przelewowi krwi.

Porucznik policji udał się samochodem komendanta, na którym umieszczono białą flagę, z odpowiedzią do rosyjskiego dowódcy. W wielkim pośpiechu zniszczyłem jeszcze ostatnie tajne dokumenty, gdy z wielką wrzawą nadciągnęli Rosjanie. Oddałem honory radzieckiemu oficerowi. Ten zażądał mojego pistoletu i wydał rozkaz złożenia broni oraz amunicji na stos w ogrodzie willi Neugebauera.

W taki sposób dopełnił się, 6. lutego, smutny los pięknego piastowskiego miasta. Kiedy ostatni raz spojrzałem na zegarek – już wkrótce potem wyrwał mi go rosyjski żołnierz - była 7:20.

Cdn.

sobota, 26 stycznia 2008, hiberni

Polecane wpisy

  • Porucznik z Kamionki

    Urodził się 20 kwietnia 1925r. w Kamionce, wsi w obwodzie grodzieńskim. Wtedy tereny te należały jeszcze do II Rzeczypospolitej (dziś w granicach Białorusi). Gd

  • Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (2)

    W pierwszych dniach stycznia 1945 r. nasza komendantura, która w międzyczasie znacznie się rozrosła, musiała przenieść się z powodu braku miejsca, z wcześniej p

  • Festung Brieg. Ostatnie dni oblężonego miasta (1)

    Udało mi się dotrzeć do wspomnień kapitana Wehrmachtu, zastępcy komendanta Brzegu Maxa Pietruszki. Opisuje w nich on z dużą dokładnością tragiczne zajścia, jaki

Stronę monitoruje stat24