Te historie napisało życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Pan Tadeusz (3). Od nauczyciela po dziennikarza i autora książek
Po ukończeniu studiów w 1956r. Tadeusz Bednarczuk rozpoczął pracę w zawodzie nauczyciela języka polskiego. Najpierw uczył w Grodkowie, później w Polanowicach koło Byczyny. Stamtąd zaś trafił do Olesna. – Pewnego razu spotkałem dyrektora mojej szkoły średniej z Namysłowa, wówczas już kierownika Technikum Rachunkowości Rolnej w Oleśnie, Czesława Górnika. Powiedział wtedy: - Tadziu, Ty idziesz do mnie. Potrzebuję dobrego polonisty.

Fascynacja Śląskiem

W taki sposób rozpoczęła się trwająca 12 lat przygoda Bednarczuka z Olesnem, przygoda bardzo owocna. Tu wstąpił i został obrany prezesem Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Oleskiej, tu wydawał periodyk popularnonaukowy „Głos Olesna”, tu wreszcie powstała książka „Powstańcy Olescy”. – To były jedne z piękniejszych lat w moim życiu – wspomina z zadowoleniem. - Zetknąłem się wtedy z rdzennymi mieszkańcami ziemi oleskiej, ich historią i kulturą. Śląsk mnie zauroczył i zafascynował. Zacząłem nawet gromadzić materiały o uczestnikach powstań śląskich z myślą o publikacji, którą później wydał Instytut Śląski.

Na ziemi brzeskiej

W roku 1970 ówczesny kierownik Oddziału Oświaty Rolniczej w Opolu, Bronisław Perzyna zaproponował poloniście stanowisko dyrektorskie w Technikum Rolniczym w Żłobiźnie. – Ze szkołą związałem się na pięć lat. W tym czasie udało mi się zrealizować wiele inwestycji: powstał internat, dom nauczyciela, warsztaty szkolne, rozbudowano gospodarstwo rolne – mówi dyrektor. – Był to także okres, w którym wraz z żoną, również polonistką i moim zastępcą do spraw pedagogicznych Janem Pikorem wprowadziliśmy kilka nowych rozwiązań metodycznych, m.in. system gabinetowy czy też wychowanie przez samorządność, które polegało na tym, że każda klasa przez miesiąc gospodarowała obiektem szkolnym, organizowała życie kulturalne, odpowiadała za ład, porządek i bezpieczeństwo.

Lata 70. Łucja i Tadeusz Bednarczukowie jako nauczyciele w Zespole Szkół Rolniczych w Żłobiźnie

W „Trybunie”

Problemy zdrowotne sprawiły, że w 1975r. Bednarczuk musiał zrezygnować z pełnionej przez siebie funkcji i na jakiś czas wycofać się z życia zawodowego.

Nigdy potem już nie wrócił do pracy w szkole. Pochłonęło go bowiem do reszty dziennikarstwo. – Podjąłem pracę w „Trybunie Opolskiej”, gdzie zostałem kierownikiem działu kulturalno-oświatowego. Nie było to dla mnie jednak wyzwanie zupełnie nowe, gdyż już od czasów studiów współpracowałem z prasą – przekonuje pan Tadeusz.

W artykułach Bednarczuka drukowanych w dzienniku regionalnym często przewija się temat szczególnie bliski jego sercu – losy Kresowiaków, wywózki na Sybir i repatriacja na ziemie zachodnie. W późniejszych czasach wyda nawet dwie publikacje poświęcone tej problematyce – „Był taki czas” (2000) oraz „Szumi pamięci wiatr” (2003).

Społecznik

Prócz pracy zawodowej dziennikarz udziela się też społecznie. Jest zaangażowany w rozwój Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i Związku Nauczycielstwa Polskiego. Działa ponadto w Instytucie Śląskim, Stowarzyszeniu Dziennikarzy RP oraz Klubie Publicystów Oświatowych. – Niejednokrotnie doceniano mnie za moją aktywność nagrodami, m. in. Złotą Odznaką Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, Zasłużonego Działacza Kultury czy Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski – wylicza, a po chwili dodaje: Nigdy nie były one dla mnie najważniejsze. Najważniejszy był fakt, że dostrzegano mój wysiłek.

Na łamach brzeskich gazet

Przejście na emeryturę w 1991r. pozwoliło Bednarczukowi zająć się ożywieniem lokalnego rynku prasowego. Przy wsparciu ze strony Urzędu Miasta i Gminy zaczął organizować „Gazetę Brzeską”. – Pierwsze numery pomagali mi tworzyć jeszcze koledzy z Opola, gdyż w Brzegu praktycznie nie można było znaleźć ani jednego dziennikarza – sięga do pamięci. – Z biegiem czasu jednak było coraz lepiej. Rozwijaliśmy się. Na stanowisku naczelnego zastąpili mnie później Stanisław Włostowski i Krzysztof Zychla.

W 2000r. polonista przeniósł się do redakcji „Magazynu Brzeskiego”, który współtworzył wraz z obecnym dyrektorem Brzeskiego Centrum Kultury, Adamem Bubiłkiem. W gazecie, która z biegiem czasu przekształciła się w „Panoramę Powiatu Brzeskiego”, publikuje do dziś.

Regularnie wydaje również książki. Niedawno ukazali się „Brzeżanie” oraz „Ksiądz Prałat Kazimierz Makarski”. W planach jest publikacja o znaczących mieszkańcach gminy Lubsza, którzy dzięki swej mrówczej pracy zapisali się na kartach historii swoich wsi oraz kolejne dzieło poświęcone Kresom Wschodnim - „Tarnopolskie rachunki krzywd”.

W życiu prywatnym pasjonat dokumentowania jest szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem. Z żoną Łucją, z którą w związku małżeńskim pozostaje niezmiennie od 57 lat, wychowali jednego syna, też Tadeusza. Mają dwoje wnucząt – Joannę i Jana.

- Moje losy obrazują dolę całego mojego pokolenia, pokolenia, któremu dzieciństwo zabrała wojna, a młode charaktery chciała kształtować obca ideologia. Niejednokrotnie nie można jej było się przeciwstawić i trzeba było ulec – zwierza się brzeżanin.

Niektórzy zupełnie zatracili się w tym uleganiu, a niektórzy pozostali wierni swoim ideałom, tak jak Tadeusz Bednarczuk, który swoją działalnością zasłużył się dla społeczeństwa i udowodnił, że warto poświęcić mu trochę więcej uwagi.

Paweł Pawlita/Brzeska Powiatowa

piątek, 06 marca 2009, hiberni

Polecane wpisy

  • Edward Kafel - pionier brzeskiej fotografii

    Jego mama marzyła o tym, by został księdzem. On poświęcił się fotografii i po przybyciu do Brzegu w 1945 roku otworzył pierwszy w mieście zakład fotograficzny.

  • Naczelnik z Malinówki

    Niebawem skończy 70 lat. Nietuzinkowy pedagog, wieloletni radny, naczelnik gminy i miasta Brzeg. Jan Pikor Urodził się 16 października 1939r. w Malinówce, wsi w

  • Pan Tadeusz (1). Na Podolu

    Na Tarnopolszczyźnie zostawił swoje serce i duszę. Na Opolszczyźnie znalazł drugi dom i z nią związał swoje życie. Tadeusz Bednarczuk, bo o nim mowa, z wykształ

Komentarze
Gość: piwonia@t-online.de, *.dip.t-dialin.net
2010/03/07 10:31:25
Szanowany i niezapomniany Dyrektorze Zasadniczej Szkoly Rachunkowosci Rolnej.Zasada-miej serce i patrz w serce-zyje do dzisiaj we mnie.Dzienkuje za wszystko.Pozdrawiam i zycze rodzinie zdrowia.Therese Lewandowski z domu Paprotna
-
Gość: Andrzej, *.dynamic.wline.res.cust.swisscom.ch
2017/09/23 09:39:49
wspomnienia z lat dziecięcych : Pan Tadeusz Bednarczuk woził mnie na swoim rowerze do pierwszej klasy... tylko on potrafił mnie do szkoły doprowadzić bez budzenia rozpaczliwym wrzaskiem całej dzielnicy : wrzeszczałem i kopałem chudymi nóżkami... Siedząc na ramie która wpijała mi się w cude pośladki. Czując wiatr , pęd i podskakiwanie woweru na kamieniach, docierałem do szkoły. Pogodzony z losem na kilka godzin.
Nie zapomniałem...
Stronę monitoruje stat24