Te historie napisało życie...
Blog > Komentarze do wpisu
W walce o promocję powiatu
268 lat temu pod Małujowicami rozegrała się jedna z ważniejszych bitew XVIII wieku. Do tej pory jednak żadna z lokalnych władz nie kiwnęła nawet palcem by wykorzystać ten fakt do promocji regionu. – Czy naszym politykom nie zależy na tym by przyciągać do siebie turystów? – zastanawiali się miłośnicy historii, którzy spotkali się w rocznicę starcia na polu pod Małujowicami.

10 kwietnia pod Małujowicami spotkali się pasjonaci lokalnej historii. Od lewej: Roman Baran, Andrzej Staśkiewicz, Anna Wodzyńska, Wiesław Figas, Marian Stachuła i Jarosław Staśkiewicz. Z boku miecz ostrzył Jacek Horęzga

Potyczka

 -10 kwietnia 1741r. oko w oko stanęły dwie potężne armie – austriacka i pruska. Po stronie cesarstwa 19 tysięcy żołnierzy, po stronie królestwa aż 22 tysiące. Razem biorąc, wyglądało to jakby cała ludność dzisiejszego Brzegu wylęgła na otwartą przestrzeń – opowiadał zgromadzonym brzeski przewodnik Marian Stachuła.

A było o co kruszyć kopię. - Elementem sporu był Śląsk, kraina niezwykle bogata. Swoiste Eldorado – ciągnął dalej. – Stąd też przeciwnicy początkowo ostrożnie przystąpili do konfrontacji. Austriacy pod wodzą generała Neipperga zajęli Wronie Wzgórze, najwyższe wzniesienie w okolicy (155 m n.p.m.), a Prusacy kierowani przez samego króla Fryderyka II ulokowali się w okolicach Psarskiego Potoku.

Do godziny 13:00 niewiele się działo. - Dopiero w okolicach 14:00 Stary Fryc nakazał swoim podwładnym ostrzelać Austriaków. Wtedy ci wpadli na genialny pomysł – atak jazdy na prawe skrzydło wojsk pruskich, w którym znajdował się sam król – kontynuował pan Marian – 4,5 tysiąca cesarskich kawalerzystów ruszyło na wroga niczym husaria. Ziemia drżała. Zadrżeli też pruscy dowódcy. Feldmarszałek Schwerin miał powiedzieć do króla: Panie, ratuj się. Oni nas zdziesiątkują. Pępice już nawet podpalili.

Fryderyk II posłuchał rady swego adiutanta i czmychnął w kierunku Opola. – Wtedy nastąpił przełom w walce – dodawał Stachuła. – Schwerin wzmógł ostrzał armatni i rzucił całą piechotę do frontalnego ataku. O 18:00 Austriacy zaczęli się wycofywać. W ich szeregach zapanował chaos, duch bojowy całkowicie zanikł, a morale zostały mocno podkopane. Prusy odniosły zwycięstwo.

Dziejowe niesnaski

Na polach pod Małujowicami życie straciło około 9 tys. żołnierzy. – Może warto byłoby oddać im szacunek, postawić choć pamiątkową tablicę – uważa Jarosław Staśkiewicz, brzeski dziennikarz, inicjator spotkania.

- Kiedyś istniał taki pamiątkowy obelisk – przypomina Wiesław Figas z rady parafialnej w Małujowicach. – Znajdował się koło naszego kościoła, ale rozebrano go jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Zresztą wszystko, co niemieckie budziło wtedy odrazę i było powszechnie niszczone.

- A szkoda, bo to część naszej historii, historii ziemi, na której mieszkamy – dodaje Jacek Horęzga, miejscowy kulturoznawca. – Na placu boju zginęli, niezależnie, od narodowości, zwykli żołnierze. Podejrzewam nawet, że w szeregach obu armii spora część szaraków na co dzień posługiwała się językiem polskim. Zwłaszcza w armii Fryderyka.

Działać, nie tylko mówić

Jedno jest pewne – dziś o bitwie więcej wiedzą absolwenci akademii wojskowych (opisują ją podręczniki amerykańskiej West Point) niż mieszkańcy powiatu brzeskiego. – Jestem zdania, że trzeba mówić głośno o tym wydarzeniu – przekonuje Marian Stachuła. - Jako przewodnik, oprowadzając wycieczki po Brzegu, zawsze o nim wspominam.

Wspominają o bitwie również gospodarze powiatu, miasta i gminy. Z ich ust padają entuzjastyczne słowa, ale tak naprawdę niewiele robi się w kierunku, by Małujowice stały się turystyczną atrakcją. Dlatego apelujemy: czas to zmienić!

- Warto organizować spotkania pod Małujowicami, inscenizacje historycznego starcia – przekonują pasjonaci historii, którzy spotkali się 10 kwietnia. – Idealnie funkcjonuje to w Nysie, gdzie co roku zjeżdżają się rzesze gapiów, dokumentalistów, miłośników militariów oraz dawnych dziejów. Na skarbimierskim lotnisku jest jeszcze tyle niezagospodarowanego miejsca, że na pewno znalazłaby się jakaś polana, na którą można by co roku ściągać turystów nie tylko z Polski, ale również i z zagranicy.

Zatem panie wójcie, panie burmistrzu i panie starosto - do dzieła! Czekamy na zdecydowane działania w tej sprawie.

Paweł Pawlita/Brzeska Powiatowa

czwartek, 16 kwietnia 2009, hiberni

Polecane wpisy

  • Śląska Sykstyna

    Kościół parafialny p.w. św. Jakuba Apostoła w Małujowicach pierwotnie poświęcony był Wszystkim Świętym. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą już z 1288r. W latach 1

  • Z brzeskich podań o Fryderyku Wielkim. Rozalia Schreier ratuje króla

    W bitwie pod Małujowicami pruska jazda nie dorastała swojej austriackiej odpowiedniczce do pięt. Podwójny atak austriackiej kawalerii rozsadził prawe skrzydło p

  • Bitwa o Śląsk. Die Schlacht bei Mollwitz

    Przenieśmy się na chwilę w przeszłość, a dokładnie 266 lat wstecz. Jest 10 kwietnia 1741r. Znajdujemy się na Śląsku, około 40 km na południowy-wschód od Wrocła

Stronę monitoruje stat24