Te historie napisało życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Transfer
Maj 1945r. III Rzesza kapituluje. II wojna światowa dobiega końca. Brzeżanie, którzy jeszcze cztery miesiące wcześniej musieli uciekać przed radziecką ofensywą, teraz tłumnie wracają do swojego rodzinnego miasta. Mimo smutku, jaki ich ogarnia na widok ulic w gruzach i spustoszonych mieszkań, w głębi duszy cieszą się ze spotkań z dawno niewidzianymi krewnymi, przyjaciółmi i znajomymi. W mieście panuje, zrodzona w potrzebie, gotowość niesienia pomocy, a w powietrzu słychać głosy: - Tu jest przecież nasz Heimat...

Zapiski architekta

Jednym z powracających brzeżan jest Walther Tscheschner, przed wojną piastujący funkcję miejskiego radcy budowlanego (jego umiejętności, podobnie jak i innych wykwalifikowanych i niewykwalifikowanych Niemców nowe władze wykorzystają do odbudowy zniszczonego miasta). Prowadzi on zapiski, w których gromadzi swe spostrzeżenia z powojennej rzeczywistości. – Nikt nie wiedział, co się z nami stanie. Nikt nie miał pojęcia, jaki los alianci przygotowali dla Śląska. W mieście krążyły jedynie plotki, że nasza kraina przez pewien czas pozostanie pod opieką Polaków – pisze.

Przesiedleńcom pozwalano zabrać ze sobą niewiele dobytku. Pakowali więc najpotrzebniejsze rzeczy i całymi transportami wyruszali do Niemiec 

Pierwszy transport

W przeciągu lata 1945r. liczba niemieckiej społeczności Brzegu wzrosła do siedmiu tysięcy. Część z nich pracowała dla Polaków, część dla Rosjan, niektórzy próbowali nawet rozkręcić interes na własną rękę. Jedno jest pewne – wszyscy chcieli wrócić do dawnego życia. Bezskutecznie. – Jak grom z jasnego nieba spadła na nas 5 grudnia wiadomość o nakazie wyjazdu dla 1800 współbraci – notuje Tscheschner.

W ciągu kilkunastu minut grupa musiała się spakować, zabrać najpotrzebniejsze rzeczy i wsiąść do pociągu – po raz drugi w przeciągu jednego roku opuścić ojczyznę. – My, którzy tu zostaliśmy, nie przeczuwaliśmy wtedy jeszcze, że niedługo i nas spotka to samo. Szeptano jedynie, że Śląsk aż po Nysę Łużycką przeszedł w ręce Polski – zapisuje inżynier.

Nastroje

Pozostali na Śląsku Niemcy podzielili się na dwa obozy – tych, którzy po ciężkich przeżyciach nie mogli doczekać się przesiedlenia i tych, dla których los okazał się łaskawszy, przez co nie chcieli opuszczać rodzinnych stron. Istniała również mała grupka fatalistów, obojętnych na rzeczywistość, apatycznych. Nie podejmowali żadnych kroków chcąc uniknąć później wyrzutów sumienia i wzdychań typu: - A gdybym jednak...

Kolejne przesiedlenia

Drugą akcję przesiedleńczą przeprowadzono w sierpniu 1946r. W ciągu tygodnia na zachód wysłano siedem transportów, w których znajdowało się około 1700 brzeżan niemieckiego pochodzenia. Dwa trafiły do brytyjskiej, pięć do radzieckiej strefy okupacyjnej. W Brzegu pozostało 3000 Niemców.

- Nie miałem już wątpliwości, że prędzej czy później przyjdzie i pora na mnie i moją rodzinę – zauważa Tscheschner. – Złudzeń nie mieli też moi ziomkowie. Każda nasza rozmowa zaczynała się od pytania: Kiedy będzie nasza kolej?

Następny duży transport opuścił Brzeg 11 listopada 1946r. Wyjechało nim ponad 1700 rdzennych mieszkańców miasta.

W listopadzie i grudniu oddelegowano jeszcze kilka mniejszych grupek Niemców do punktu zbiorowego w Jelczu-Laskowicach, gdzie przygotowywano do wyjazdu większy transport z ościennych powiatów.

Ostatnie pożegnanie

W zimie akcję wysiedleńczą ze względu na fatalne warunki pogodowe przerwano. Wznowiona została dopiero w kwietniu następnego roku. Dziewiętnastego dnia miesiąca Brzeg opuścił ostatni wielowagonowy skład. Udał się do Saksonii.

W piastowskim grodzie zostało około 500 Niemców, przeważnie specjalistów, którzy byli potrzebni swym polskim i rosyjskim pracodawcom przy odbudowie miasta. Wśród nich znajdował się Walther Tscheschner. – Opuściłem z rodziną Brzeg jednym z ostatnich transportów, 29 sierpnia 1947r. – wspomina w zapiskach. – Wraz z innymi fachowcami brałem udział w odgruzowywaniu budynków i ich remoncie, zabezpieczaniu piastowskiego zamku, uruchomieniu gazowni. Największym wyzwaniem było jednak naprawienie sieci wodociągowej. Pamiętam, jak podszedł do mnie rosyjski oficer i powiedział: Du Ingenieur, du Wasser machen in vier Wochen! [Ty inżynier, ty w cztery tygodnie zrobić wodę], po czym ostrzegawczo wskazał na swój pistolet. Pracowaliśmy dzień i noc. Woda w rurach popłynęła po 8 tygodniach. To był wielki wyczyn, zwłaszcza, że cała sieć miała 30 km długości!

3 października 1947r. z Brzegu wyjechali ostatni Niemcy. Tym samym punkt XIII umowy poczdamskiej z 2 sierpnia 1945r. (zatytułowany "Zorganizowane przesiedlenia ludności niemieckiej") został w naszym mieście zrealizowany.


Tekst: Paweł Pawlita

Fot. Archiwum Bundesvereinigung der Brieger

 

Żródła:

Irrgang Werner, Neuere Geschichte der Stadt Brieg. 1740-1980, Goslar 1980
Tscheschner Dorothea, Eine schlesische Perle. Brieg. Bauten erzählen, Berlin 2004
Tscheschner Walther, Wie Brieg evakuiert wurde, w: Briegische Briefe nr 9/1948
Tscheschner Walther, Wiederaufbau in Brieg, w: Briegische Briefe nr 9/1951
wtorek, 26 maja 2009, hiberni

Polecane wpisy

  • Jak w XVII wieku Nowy Rok witano, czyli sylwester na książęcym dworze

    Był sylwester 1611 roku. Na brzeskim dworze panowała radosna atmosfera. Młoda księżna Dorota Sybilla (ur. 1590), świeżo upieczona małżonka Jana Chrystiana, zapr

  • Zapomniany kirkut

    Cäcilie Friedländer, Fabian Rosenthal, Dorothea Schlesinger, Moritz Proskauer, Henriette Heimann to tylko niektóre nazwiska wyryte na nagrobkach znajdujących si

  • Brzeski Zuchthaus. Post scriptum

    Chciałbym serdecznie podziękować czytelnikom za zainteresowanie moim cyklem poświęconym brzeskiemu więzieniu o zaostrzonym rygorze. Jestem również wdzięczny ukr

Stronę monitoruje stat24