Te historie napisało życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Adam Bubiłek. Wspomnienie
„Dyrektor Brzeskiego Centrum Kultury nie żyje” – ten nagłówek na stronie internetowej nto.pl w środowy poranek przeraził mnie, odebrał mi mowę. – To niemożliwe! Jak to? – pomyślałem. – Tak dzielnie przecież walczył z chorobą, był pełen nadziei, że ją pokona… Ona okazała się bezwzględna. Zabrała go przed nami, czytającymi ten tekst, ale nie nam. Dwa lata temu, przygotowując cykl „Co nam w powiecie gra”, poświęcony roli muzyki w życiu mieszkańców ziemi brzeskiej, jeden z tekstów poświęciłem Panu Adamowi. Miał jeszcze tyle planów:

Skrzypce na świat

 

Adam Bubiłek (1952-2011)

fot. archiwum rodzinne

- Zamiłowanie do muzyki zawdzięczam mamie – mówi Adam Bubiłek. - To ona zadbała o moje wykształcenie, posyłając mnie do szkoły muzycznej.

Adept dźwięków

W brzeskim konserwatorium Adaś uczy się grać na skrzypcach i fortepianie. Nauczyciel namawia go, by spróbował swych sił jeszcze na fagocie. Zauważa bowiem, że ma do czynienia z nieprzeciętnym wychowankiem. – Rzeczywiście należałem wtedy do najlepszych uczniów w szkole – przyznaje Bubiłek. – Na zakończenie edukacji dostąpiłem (wraz z Mirosławem Gąsieńcem i Aleksandrą Dębińską) nawet zaszczytu zagrania koncertu w Domu Kultury. To było dla mnie wielkim dowartościowaniem.

Kolejnym przystankiem na muzycznej drodze brzeżanina jest Państwowe Liceum Muzyczne we Wrocławiu, gdzie doskonali swój talent. Po zdobyciu średniego wykształcenia chce zdawać na Akademię Muzyczną, lecz plany przekreśla poważna kontuzja. – Złamałem nieszczęśliwie rękę i studia musiały poczekać – wspomina. – Po kilku latach przerwy udało mi się jednak je podjąć. Zaczynałem we Wrocławiu, a dyplom uzyskałem w Warszawie.

Muzyk animator

W latach siedemdziesiątych Bubiłka często można spotkać na brzeskiej scenie. Aktywnie udziela się w pop-rockowym zespole „Piastelsi”. Gra również na skrzypcach i fortepianie w „Grupie Muzyki Drewnianej”. Z bratem Kazimierzem i kolegami: Andrzejem Matkowskim, Markiem Pyrkowskim, Lakisem Chondrokostasem, Bolesławem Sadowniczym i Henrykiem Zawadą zdobywają liczne nagrody na przeglądach i festiwalach. – Byliśmy zgraną ekipą, reprezentowaliśmy całkiem niezły poziom. W pewnym momencie mieliśmy nawet propozycję, by akompaniować Krawczykowi – wyznaje muzyk. – Ale wszystko, co dobre szybko się kończy. Skończyło się też i nasze granie. Chłopcy podpisali kontrakty za granicą. Wyjechali. Ja natomiast zostałem w Brzegu i objąłem stanowisko instruktora ds. muzycznych w miejscowym Domu Kultury.

W instytucji tej jednak nie zagrzał zbyt długo miejsca. Przeniósł się wkrótce do sekcji muzycznej Wojewódzkiego Domu Kultury. Tam prowadził nagradzany wielokrotnie zespół poezji śpiewanej. Tam też przyszło mu pracować z Elżbietą Zapendowską. – Choć czasem mieliśmy różne spojrzenia na rzeczywistość, zawsze udawało się wypracować jakiś kompromis – mówi. – I tak udało nam się organizować w Brzegu Opolskie Spotkania Muzyczne czy warsztaty dla młodych adeptów, na które przyjeżdżali m. in. Mateusz Pospieszalski, Krzysztof Heering, Janusz Koman, Waldemar Parzyński i Stanisław Śliwiński.

W 1992r. Bubiłek postanawia wyjechać do Ameryki. Przez rok gra na organach w kościołach w Detroit i Wyandotte. Coś jednak nie daje mu spokoju i ciągnie do rodzinnego Brzegu.

Po powrocie do kraju uczy muzyki w szkołach, zakłada lokalną gazetę. Od 2003r. pełni funkcję Dyrektora Brzeskiego Centrum Kultury.

Meloman

Adam Bubiłek lubi dobrą, rytmiczną muzykę. Słucha utworów z każdego gatunku – od klasyki po ciężkiego rocka. Wychował się, jak mówi, na takich kapelach jak: The Beatles, Pink Floyd, The Mahavishnu Orchestra, Black Sabbath czy Deep Purple.

- Chętnie sięgam do muzyki barokowej – przyznaje. – Szczególnie inspiruje mnie Bach, Vivaldi i Corelli. Cenię sobie też romantycznego Beethovena.

Czy zdarzały się jakieś problemy w zdobywaniu płyt ulubionych wykonawców? – pytam. – Ależ oczywiście. Beatlesi musieli przylatywać do mnie aż z Kanady, a nagrania jazzowych skrzypków, np. Jean-Luca Ponty’ego kupowała mi ciocia w Berlinie Zachodnim – słyszę w odpowiedzi.

-Teraz wszystko można już nabyć bez większych kłopotów – ciągnie muzyk. – Niedawno kupiłem sobie skrzypce elektryczne. Chciałbym powrócić do korzeni lat siedemdziesiątych, stworzyć jakąś jazz-rockową kapelę na wzór tej naszej starej dobrej „drewnianej”. Człowiek nie może przecież wiecznie tkwić w administracji.

Brzeska Powiatowa 13/2009

 

Marzenia o kapeli Panu Adamowi nie udało się zrealizować. Przeszkodziła okrutna choroba.

Pana Adama poznałem rozpoczynając przygodę z lokalną prasą. Doceniał moje skromne teksty poświęcone historii naszej małej ojczyzny, lecz zawsze powtarzał, bym nigdy nie osiadał na laurach, bym także nie przejmował się niekonstruktywną krytyką. Po prostu żebym robił swoje.

Był Pan Adam lokalnym patriotą, ukochał sobie Brzeg, promował swoje miasto organizując imprezy kulturalne, w tym m. in. Opolskie Spotkania Muzyczne, Brzeskie Konfrontacje Muzyczne, Festiwal Piosenki Francuskiej, Jazz nad Odrą w Brzegu.

Podziwiałem jego wytrwałość, jego zaangażowanie w pracę, oddanie kulturze, szczególnie kiedy go nienawistnie atakowano, i w czasie choroby. Nie poddawał się, walczył. Kochał jutro.

Odszedł od nas niezwykle życzliwy i ciepły człowiek. Zawsze znajdował chwilę, by przystanąć na ulicy i zamienić kilka słów.

Będzie mi, Panie Adamie, Pana brakowało, jeszcze bardziej będzie brakowało Pana rodzinie i najbliższym – przyjmijcie szczere wyrazy współczucia, będzie brakowało Pana Brzegowi, będzie brakowało Pana kulturze.

Cześć Pana pamięci! Mam nadzieję, że brzeżanie będą o Panu pamiętać i już wkrótce gromadzić się w sali BCK na festiwalach "Jazz nad Odrą w Brzegu im. Adama Bubiłka". 

Paweł Pawlita

piątek, 24 czerwca 2011, hiberni

Polecane wpisy

Stronę monitoruje stat24